Dołącz do naszego forum
Niech nikt nie odczyta tego w zły sposób – intencją nie jest żaden atak na religię. To tylko próba odpowiedzi na pytanie, gdzie przebiega, a gdzie powinna przebiegać granica pomiędzy religią a życiem. Bo że taka granica istnieje, nie ma najmniejszych wątpliwości. Niestety polski katolicyzm jest prosty, żeby nie powiedzieć prostacki. Księża otwarci na różne poglądy z miejsca atakowani są przez resztę. Panuje wyznanie książki i formułki – polski katolik nie zastanawia się nad tym, w co wierzy, tylko bezmyślnie powtarza wyuczone mantry. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby każdy pilnował własnego poletka.
Diabeł w TVP
Niestety polscy księża (bo nie religia!) coraz częściej próbują decydować o sprawach, w których nie mają i nie powinni mieć nic do powiedzenia. Obecność Nergala w TVP 2 to przykład błahy, a rozdmuchana do granic politycznego obłędu sensacja – kuriozalna. To fakt, Darski podarł biblię. Na własnym, zamkniętym koncercie. Wśród osób godzących się na taką formę artystycznego wyrazu. Kogo to uraziło? Pana Nowaka z komitetu ds. walki z sektami i trzy próbujące zbić kapitał polityczny posłanki PiS – osoby, które o tym, że jakikolwiek koncert był organizowany, dowiedziały się po czasie. I to z mediów.
Awantura o krzyż w Sejmie
Kwestia krzyża w Sejmie to również pustosłowie – spór, który nie ma najmniejszego merytorycznego sensu i uzasadnienia. Kościół chce pokazać, że wciąż liczy się w kraju, a niektórzy politycy za najistotniejszy cel swojego programu postawili sobie odseparowanie kościoła od rządu grubą kreską. Wszystko to jednak nic. Na miano prawdziwej tragedii zasługuje tzw. klauzula sumienia aptekarza. Bzdura na miarę XXI wieku. Bzdura godna Polski.
Aptekarz zadecyduje, czy możesz stosować antykoncepcję
Stowarzyszenie Farmaceutów Katolickich zbiera od jakiegoś czasu podpisy pod petycją, w myśl której aptekarze mieliby prawo – wedle własnego uznania – odmówić sprzedaży środków antykoncepcyjnych, wczesnoporonnych itp.. Argumentują to w jeden sposób – jest to niezgodne z ich sumieniem, tudzież zabrania religia. Rzecz jednak w tym, że apteka to nie kościół. A aptekarz – wbrew rozdmuchanemu ego – to nie lekarz. To tylko trochę bardziej wykształcony ekspedient, któremu wiedza ma pozwalać na przygotowanie leku, a nie na decydowanie o czyimkolwiek życiu. Cała sprawa przypomina trochę absurdalny przykład pań, w imię boże dziurawiących prezerwatywy w supermarketach.
Nieuzasadniona odmowa sprzedaży
Póki co jednak katoliccy aptekarze – z całym szacunkiem dla osób nieurągających standardom swojego zawodu i potrafiących racjonalnie oddzielić przekonania religijne od wykonywanej pracy – muszą obejść się smakiem. Jeszcze nikt nie dał im takiej władzy ani możliwości decydowania „za kogoś”.
A osobom kupującym środki antykoncepcyjne i podobne warto przypomnieć jedno – za nieuzasadnioną odmowę sprzedaży grozi fanatycznemu aptekarzowi grzywna wysokości nawet 5000 złotych. I przypomnienie o tym szczególe powinno ostudzić zapędy większości „religijnych bojowników zza aptekarskiej lady”.



