Dołącz do naszego forum
Nie od dzisiaj wiadomo, że samo zrzucenie wagi nie jest wcale tak trudne jak jej... utrzymanie. I faktycznie – kilogramów niby mniej, a apetyt wciąż taki sam. Rygorystyczna dieta dobra na miesiąc czy dwa, ale nie na całe życie. Efekt – łatwy do przewidzenia. „Zgubione” na chwilę kilogramy wracają ze zdwojoną siłą, waga okazuje się jeszcze większa niż na samym początku, a do tego dochodzi jeszcze zmęczenie i zniechęcenie. Bardzo często także różnego rodzaju depresje z cyklu „tyle wysiłku, a wszystko i tak na nic”. Nie do końca na nic, ale teraz winą za niepowodzenia obarczać można nie tylko własny, niewystarczająco zmobilizowany charakter, ale także... naturę.
Odchudzanie wbrew naturze
Z badań naukowców jasno wynika, że natura jest przeciwna odchudzaniu. Odpowiedzialne są hormony, które „nie chcą się przyzwyczaić”. Te odpowiedzialne za łaknienie nie „aktualizują się” mimo trwającej diety, przez co organizm chudnącego wprost domaga się większych dawek jedzenia. Na początku i w trakcie odchudzania uznajemy to za zupełnie naturalny objaw i mamy zwykle wystarczająco samozaparcia, by go ignorować. Kiedy jednak dochodzi się do wymarzonej wagi, presja spada. Nie ma już rygoru każącego chudnąć dalej, wychodzi się z założenia, że przecież „odrobina więcej nie zaszkodzi”. A jak ta odrobina przekłada się na efekty, doskonale wiadomo.
Jakieś wnioski? Nic szczególnie odkrywczego, niestety. Naukowcy po raz kolejny wskazują aktywność fizyczną jako dobre narzędzie w walce z nadwagą.



