Dołącz do naszego forum
Właściwie można się tego było spodziewać, niemniej jednak dopiero niedawno przeprowadzono stosowne badania, które jednoznacznie wykazały, że siedzący tryb życia sprzyja rozrostowi pewnych partii ciała – głównie pupy oraz ud. Pod pojęciem „siedzący tryb życia” można tym razem rozumieć nie brak aktywności fizycznej, ale samą czynność siedzenia – nieaktywne mięśnie, ale rozciągniętą i napiętą tkankę tłuszczową. Ta ostatnia pozostając przez dłuższy czas w tym stanie nawet dwukrotnie szybciej zwiększa swoją objętość aniżeli tkanka „luźna”. I choć powodem przeprowadzenia eksperymentu były problemy ludzi sparaliżowanych, poruszających się na wózku, to wyniki – niestety – dotyczą wszystkich. Także tych sprawnych, którzy mimo braku ułomności, zachowują się, jakby nie mogli odkleić się od krzesła. Jaka rada?
Przez zasiedzenie
Żadnej rewolucyjnej rady, oczywiście, nie ma. Warto jednak pamiętać, że pozycja siedząca nie jest jedyną słuszną. Warto dlatego też często się „wiercić” - zawsze to minimalna przynajmniej zmiana, która zapobiegnie „ugniataniu i zbijaniu” tkanki tłuszczowej. Raz jeszcze przypomnieć wypada również o aktywności fizycznej, bez której trudno nie tylko o szczupłą sylwetkę, ale również ogólne zdrowie organizmu. Należy pamiętać, że chociażby walka o miejsce parkingowe najbliżej drzwi jest pod wieloma względami bezcelowa. Warto zatrzymać się kilkadziesiąt, a nawet kilkaset metrów dalej i brakujący dystans pokonać pieszo. To niby niewiele, ale w rzeczywistości bardzo dobrze robi męczonej dzień w dzień sylwetce.
Pozostaje jeszcze kwestia motywacji. O tę niełatwo, chociaż w wielu wypadkach wystarczyć powinno jedno krótkie... spojrzenie w lustro. Czasem do zmiany nie potrzeba wcale wiele. Wystarczy jedynie chcieć.



