Dołącz do naszego forum
Tanie znaczy kiepskie?
Gumowe, lekkie, dla jednych mogą się wydawać świetnym sposobem walki z pomarańczową skórką, dla innych kojarzą się z „chińszczyzną” – wątpliwą jakością i równie niewiarygodnym rezultatem. Bańki faktycznie są bardzo tanie, możemy je dostać w aptece lub zamówić przez internet. Średnia ich cena to 20 zł. Zestaw zawiera kilka baniek o różnej wielkości – najmniejszą da się schować w dłoni, największa jest wielkości pięści. Ale najważniejszy jest mechanizm ich działania – na posmarowaną oliwką skórę przykładamy wcześniej zassaną bańkę i wykonujemy okrężne ruchy z dołu do góry. Tak pobudzamy krążenie.
Czy to naprawdę działa?
Znane od wieków właściwości baniek kojarzą nam się głównie z leczeniem różnych chorób i dolegliwości. Nawet gwiazdy Hollywood w ostanim czasie przyznają się do korzystania z tej formy uzdrawiania organizmu. Chińskie bańki znalazły swoje zastosowanie w akupunkturze, masażu, leczeniu nadciśnienia, bólów stawów i mięśni. Europejczycy docenili je nie tylko w medycynie, ale także w kosmetyce. Doskonale nadają się do zwalczania cellulitu u kobiet. 15 minutowy masaż kilka razy w tygodniu daje niesamowite rezultaty, jakich nie uzyska się po wklepaniu najdroższego kremu ujędrniającego.
Uwaga na siniaki
Trzeba uważać, by nie zassać bańki zbyt mocno, gdyż przyłożona do skóry, po której „jeździ” może spowodować wystąpienie siniaków. Dzieje się tak, ponieważ, kiedy zassiemy skórę w jednym miejscu uszkodzimy naczynia krwionośne i dojdzie do nagromadzenia się krwi. Jeśli zachowamy ostrożność, uzyskamy widoczne rezultaty w kilka tygodniu, pod warunkiem że nie będziemy się objadać słodyczami i wysokokalorycznymi fast foodami. Z używania baniek chińskich powinny zrezygnować osoby, u któych występują problemy z krążeniem krwi.



