Dołącz do naszego forum
Najwyraźniej na krzywiznach można jeszcze zarobić. Co ciekawe, dopiero Curve Appeal – jak nazwa zobowiązuje – jest wreszcie prawdziwie krzywe, a to za sprawą nietypowego flakonu w formie walca o niesymetrycznie ściętej podstawie. Czy to wszystko, co Curve Appeal ma nowego do zaoferowania?
Owocowy koktaj
Kwiatowo-owocowa kompozycja Curve Appeal dla pań nie jest przesadnie zaskakująca, ale nadal bezpiecznie daleko jej do wszechogarniającej tandety. To udany, aczkolwiek niespecjalnie interesujący zapach, za co odpowiadają między innymi nuty nektarynki, mandarynki i czerwonego jabłka w pierwszej linii. Miły owocowy koktajl i nic poza tym. Dalej - „bogato”. Połączenie jaśminu z irysem. W podstawie z kolei mariaż tysiąca i jednego składnika – wanilia, ambra, paczuli, drzewo sandałowe i oczywiście piżmo.
Zapach optymistyczny. Czy jednak wystarczająco, by przekonać klientki z całego świata? Trudno powiedzieć. Jedno natomiast jest pewne – miłośników serii nie trzeba będzie specjalnie namawiać. Zgodnie przyznają bowiem, że kolejne edycje Curve są wcale nie gorsze, a niekiedy nawet lepsze od oryginału. Najwyraźniej i słynne „prawo o odgrzewaniu kotletów” ma swoje wyjątki.
Beztroska panów i... producenta
Liz Claiborn Curve Appeal w wersji dla mężczyzn prezentuje się nie mniej kolorowo, by nie powiedzieć beztrosko. To ciekawa propozycja dla panów o łagodnym usposobieniu. Zdecydowanie bardziej na wakacje aniżeli do biura. Swoistą ciekawostką jest za to fakt, że w obu wersjach – damskiej i męskiej – producent oferuje wyłącznie wodę toaletową i to w ilościach „na spróbowanie”. Jedynie 15 bądź 30 mililitrów. Dziwne, zwłaszcza że chętnych na więcej z pewnością by nie brakowało.



