Dołącz do naszego forum
Katy Perry Meow to już drugie perfumy w karierze amerykańskiej piosenkarki, najwyraźniej równie udane, jak i pierwsze. Co na początek rzuca się w oczy to dziwaczny flakon, który odzwierciedlać ma najwyraźniej siedzącego na czterech literach fioletowawego kota, który uprzednio nadział się na kij od szczotki. Być może intencje były bardziej szczytne, ale efekt końcowy jest równie udany, co powyższy opis. Najciekawsze jednak, że Meow firmowane jest przez dom mody Givaudan. Skoro już jednak powstało...
Kwiaty i owoce
Kwiatowo-owocowa - bo jakżeby inaczej - kompozycja rozpoczyna się połączeniem gruszki, tangerynki, gardenii oraz jaśminu. Linią serca dowodzą nuty konwalii, kapryfolium oraz kwiatu afrykańskiej pomarańczy. Z kolei w podstawie - który to już raz? - rządzą wanilia, piżmo, ambra i drzewo sandałowe.
FiFi to to nie będzie
I sama kompozycja - z której strony by nie wąchać - nie zapowiada się bynajmniej źle. Fakt faktem zapewne sporo brakować jej będzie do oryginalności i FiFi nie zdobędzie, w każdym razie jednak sam zapach na pewno nie okaże się odrzucający. A już na sto procent nie bardziej niż poroniony flakon. Ale cóż - taki i styl Katy Perry. Wiadomo, że z ambitną sztuką nie sposób przebić się do masowych odbiorców. Każdy więc chwyta się własnego sposobu na zaistnienie w mediach. Jedni więc jedzą hamburgery na czas, inni sprzedają perfumy we flakonach o kształcie kota. Jak mawiał klasyk, najważniejsze to mieć jakieś hobby.
Dla odważnych eksperymentatorów - Katy Perry Meow już wkrótce powinno pojawić się w polskich sklepach. Za Oceanem oferowana jest 50- bądź 100-mililitrowa woda perfumowana. Z przyjemnością przeczytamy relację.



