Dołącz do naszego forum
Cykl życia wszystkich produktów ulega znaczącemu skróceniu. Dotyczy to każdej współczesnej branży i wyjątkiem z całą pewnością nie są perfumy. Zdarza nam się w dalszym ciągu pamiętać kompozycje sprzed trzydziestu, czterdziestu, a nawet osiemdziesięciu lat, jednakże bardzo szybko zapominamy o tych, które powstały kilka lat temu. Dioressence łączy w sobie obie wspomniane cechy – swoisty respekt przytoczony na samym początku z niemałym już wiekiem, wszakże perfumy te wylansowano pod sam koniec lat siedemdziesiątych, w 1979 roku. Na pierwszy rzut nosa (skoro można rzucać okiem, to dlaczego nie nosem?) klasyka Diora różni się od dzisiejszych propozycji.
Klasyka, elegancja i... nowa formuła
Dior Dioressence to połączenie klasyki i elegancji. Tradycyjnie bogaty zestaw nut złączonych szyprowym przesłaniem. Aldehydy, pomarańcza, bergamotka i paczuli w pierwszej linii, kłącze irysa, tuberoza, ylang-ylang, geranium, róża czy fiołek w sercu, jak również piżmo, benzoina, wanilia, wetyweria i styraks w podstawie. TAK kiedyś robiono perfumy!
Nie liczył się wówczas fantazyjny czy przykuwający uwagę flakon. W Dioressence to najbardziej zwyczajna butelka, jaką można sobie wyobrazić – zielonkawy płyn, przezroczyste szkło, pomalowana na złocisty kolor dysza... Jest tylko jeden problem. Aktualnie dostępna w perfumeriach formuła niewiele ma wspólnego z oryginałem z lat siedemdziesiątych. Niestety zdecydowano się na zmiany, zapewne po to, by dostosować Dioressence do oczekiwań dzisiejszych klientów. Nie pomyślano najwyraźniej, że podstawowym oczekiwaniem jest, żeby w Dioressence... nie zmieniać nic. Cóż, stało się. Dla jednych to plus, dla innych wada. Na szczęście mimo dokonanych zmian w zapachu pozostała szlachetna nuta sprzed lat.



