Dołącz do naszego forum
Nie brakuje jednak głosów, że to, co nieprzychylni nazywają odcinaniem kuponów od dawnej sławy, jest w rzeczywistości odpowiedzią na faktyczne potrzeby rynku. Potrzebę nowości i dostosowywania kompozycji do upływających lat. Wiadomo przecież, że przez trzy dekady wiele zmieniło się nie tylko w samym rynku, ale również w potrzebach i oczekiwaniach konsumentów. Wątpliwe przy tym, czy nowa edycja - skoro gruntownie zmieniona - powinna w ogóle nosić nazwę oryginału? To nie kłopot w przypadku, gdy następca dorównuje poprzednikowi. Azzaro Pour Homme Night Time tego warunku jednak nie spełnia.
Intensywny i silny?
Według producenta intensywny i silny, w praktyce niekoniecznie. Nowemu działu Azzaro brakować ma przede wszystkim trwałości i swoistej siły przebicia. Chyba że założeniem było, aby kompozycja usypiała. Wówczas wypadało nazwać ją "Good Night Time" zamiast "Night Time". Na to jednak producent się nie zdecydował. A szkoda - mielibyśmy przynajmniej dobry przykład autoironii. A tak jest tylko nijaki zapach z odwołującą się do klasyki, wiele obiecującą nazwą.
Rabarbar i gorzka pomarańcza
Kompozycję rozpoczyna dość dziwne połączenie nut rabarbaru i gorzkiej pomarańczy, która koniec końców sprawia wrażenie raczej zgorzkniałej. W sercu postawiono na czarny pieprz oraz gałkę muszkatołową, natomiast w podstawie - połączenie nut cedru i wetywerii. Flakon przypomina stare dobre czasy - jedyne, co się zmieniło, to kolor. Zamiast pomarańczowych odcieni pojawiła się czerń i szarości.
perfumy Azzaro pour Homme Night Time to - koniec końców - propozycja głównie dla kolekcjonerów, hobbystów, miłośników marki. Im nie będą przeszkadzały liczne niedostatki najnowszej propozycji firmy. Reszcie pozostaje ubolewać, że dawne legendy rozmieniane są dzisiaj na drobne.



