Dołącz do naszego forum
Wspomnienie
Męskie perfumy te nie wnoszą niczego nowego do świata perfum jako takich, niemniej jednak w palecie Davidoffa powinny wywołać niemałe zamieszanie. Nie mają nic wspólnego z Cool Water (a to dość nietypowe u tego producenta), a nawet nie są specjalnie charakterystyczne. I mimo iż na pewno nie zostaną zapamiętane na dłużej, to przynajmniej na krótką metę pozytywnie odznaczą się w gamie. Dlaczego?
Hantle
Ze względu na flakon, który - nie przymierzając - pasowałby raczej kompozycjom Paco Rabanne. W wypadku Davidoff Champion zrezygnowano bowiem z klasycznego zestawu (butla plus korek), a zdecydowano się na flakon, który wyglądem swym przypomina hantle. Wielu mężczyzn z pewnością uzna to za zabawne nawiązanie. Czy jednak zapach w tymże flakonie się kryjący jest godnie silny?
Nie do końca. Drzewno-aromatyczna kompozycja Davidoff Champion została przygotowana tak, aby nikomu się nie narazić. Ni liberałom, ni konserwatystom. Ni zwolennikom PO, ni poplecznikom PiS. Ni Bolkowi, ni Lolkowi. Ni przypiął, ni przyłatał. Oczywiście, to co stworzył Aurelien Guichard jest do bólu poprawne, ale też poniekąd ubogie.
Kompozycja Guicharda
Odpowiadają za to bardzo lekkie - choć świeże - nuty cytryny i bergamotki w otwarciu, które nieznacznie tylko tonuje serce. Połączenie szałwii i galbanum szybko zresztą ustępuje podstawie - mąkli tarniowej i cedrowi. Co samo w sobie złe nie jest. Natomiast efekt niby jest, ale równie dobrze mogłoby nie być go wcale. Odświeżający, rześki... I na swój sposób ciekawy, choć nie na tyle, by zatrzymać się przy nim na dłużej. Nie zapewniają tego również kosmetyki z tej samej linii - ostatnio zestaw obowiązkowy.
Koniec końców, Davidoff Champion to na pewno dobry pomysł na prezent dla mężczyzny. Zapach umiarkowanie oryginalny, a przy tym uniwersalny - nawet jeśli obdarowany go nie pokocha, to i tak nie będzie miał powodów do narzekania.



