Dołącz do naszego forum
Większość projektantów stara się "specjalne edycje" swoich perfum chociaż w minimalnym stopniu odróżnić od oryginałów. Tymczasem dyrektorzy Dolce & Gabbana wychodzą najwyraźniej z założenia, że dziewięćdziesiąt pięć procent ich klientów nie jest w stanie zauważyć zmian. Stąd też... nie zmienili nic.
The One w 2006
W 2006 roku na rynku zadebiutowały perfumy The One. Już wtedy uzyskany zapach określić można było jednym słowem - luksusowy. Zachwytom nie było końca i nawet po upływie tych pięciu już lat linia Dolce & Gabbana The One "brzmi" świeżo i oryginalnie. To orientalno-kwiatowa kompozycja rozpoczynająca się egzotycznym połączeniem nut brzoskwini, liczi, zielonego jabłka i mandarynki. Chwilę później do głosu dochodzi serce zapachu - nuty konwalii, jaśminu, śliwki i lilii. W podstawie natomiast czeka sprawdzone zestawienie wetywerii, wanilii, ambry oraz piżma. Efekt zniewalający.
Koronkowa edycja
moda na "jeszcze lepsze" edycje specjalne "już i tak dobrych" perfum trwa jednak dalej. Stąd też propozycja na rok 2011 - Dolce & Gabbana The One Lace Edition. Najwyraźniej dyrektorzy domu mody przypomnieli sobie, że lepsze jest wrogiem dobrego, stąd też nie tknęli kompozycji. W nowej edycji specjalnej... specjalne jest tylko opakowanie. Ozdobione koronkowymi wzorami wygląda interesująco i kusząco, daleko mu jednak do rewolucji.
Ktoś, kto na co dzień kupuje perfumy Dolce & Gabbana, na Lace Edition raczej nie zwróci uwagi. Z kolei ci, których na kosmetyki D&G raczej nie stać, okazyjnie sięgną po standardowe - tańsze, ale wcale nie gorsze - odmiany. Wilk pozostanie syty, owca cała, a Lace Edition... podzieli los obiektów kolekcjonerskich.
Skoro od oryginału Lace Edition nie sposób odróżnić za sprawą zapachu, to jedyna nadzieja w opakowaniu. Trudno jednak nosić je przez cały czas przy sobie.



