Dołącz do naszego forum
2010, najnowsze dzieło Smell Bent, to rzekomo kwiatowe perfumy, które - symbolizując przyszłość - odzwierciedlają zapach statku kosmicznego. Kwiaty i delikatny posmak aromatycznej benzyny. "Uwielbiam zapach napalmu o poranku"? 2010to - dodajmy - kompozycja typu unisex. Commando natomiast to perfumy, które swą ideą aspirują do całkowicie niczego. Nagość, czystość i naturalność. W jaki sposób Brent Leonesio osiągnął tak interesujący efekt? Za sprawą połączenia nut piżma z bobem tonka. Wystarczyło. Incensed to niemal duchowe, religijne przeżycie. Nuty kadzidła i mirry oparto na podstawie wanilii i akordów drzewnych, co nadało perfumom bardzo głębokiego, żeby nie powiedzieć, że duszącego charakteru.
Hungry Hungry Hippies to natomiast mieszanka nut meksykańskiej czekolady i indyjskiej konopi* w górnej linii, liści czarnej porzeczki w sercu oraz absolutu ziemi(!) i nut paczuli w podstawie. Takie połączenie ma za zadanie odzwierciedlać doprawdy głodnego hipisa.
* - Gratka dla miłośników.
Horny Little Devil to perfumy "po ciemnej stronie mocy". Orientalna kompozycja oparta została o nuty ambry, pieprzu, piżma i cynamonu. Mały napalony diabeł to jedna (jeżeli nie jedyna) z propozycji Smell Bent, która mogłaby znaleźć szersze uznanie. Felix Navidad to natomiast perfumy z przesłaniem. Część dochodu ze sprzedaży drzewno-aromatycznej kompozycji, złożonej z nut lawendy, piżma i agaru, jest regularnie przekazywana organizacji humanitarnej "Under the Bridges".
Czy w tej sytuacji nazwy w stylu Cytrynowy Kowboj** czy Mała Pani Panda*** wciąż należy uważać za dziwne? Gwoli wyjaśnienia, wszystkie perfumy oferowane przez Smell Bent należą do grupy unisex. Jakby to komukolwiek, kto chciałby pachnieć statkiem kosmicznym, robiło jeszcze różnicę...
** - Smell Bent Lemon Cowboy
*** - Smell Bent Little Miss Pand



