Dołącz do naszego forum
I najbardziej jaskrawym przykładem takiej interpretacji jest kobieta ubierająca się po męsku. Męska koszula, męski krawat, męska woda toaletowa. Cóż, moda jest, jaka jest. Dodatkowo, nie od dzisiaj wiadomo przecież, że kobiety bynajmniej nie stroją się dla mężczyzn, tylko dla własnej satysfakcji (plus ewentualnie podziwu u koleżanek). Tymczasem z całą odpowiedzialnością mogę zapewnić, że na mężczyzn męski ubranie na kobiecie w żaden pozytywny sposób nie oddziałuje.
Po niewłaściwej stronie sklepu
Idąc w zaparte i przytaczając przykład mężczyzn, którzy wolą mężczyzn: również homoseksualiści w wielu przypadkach swoim wyglądem starają się upodobnić do kobiet. Ani więc gej, ani mężczyzna tradycyjnej orientacji w większości wypadków „męską kobietą” (w odróżnieniu od kobiecego mężczyzny) raczej się nie zainteresują. Skąd więc pomysł pań, aby ubrania wybierać po niewłaściwej stronie sklepu?
Równouprawnienie rzeczywiście zrobiło swoje, chociaż lepszym określeniem wydaje się radykalna feminizacja. Wśród kobiet – oczywiście słusznie – walczących o swoje prawa znajdują się również takie, które walczą dla samej walki (to akurat charakterystyczna cecha wszystkich „opozycyjnych” ugrupowań).
Gdzie ci mężczyźni
Problem przemienia się w karykaturę wówczas, gdy ostrzyżona na jeża kobieta, ubrana po męsku, pachnąca męską wodą kolońską ma pretensje, że nikt nie otwiera przed nią drzwi. Nie ustąpi miejsca w autobusie ani nie zaproponuje pomocy przy wnoszeniu zakupów. Ale lepiej wtedy narzekać „gdzie ci mężczyźni” zamiast zastanowić się, co jest takiej, a nie innej sytuacji przyczyną.
A mężczyźni? Mężczyźni z mężczyznami oddają się męskim zajęciom, a w przerwach niosą pomoc kobiecym kobietom. Tylko dlaczego niektóre kobiety ze swojej kobiecości – cechy przecież najpiękniejszej i tak też pożądanej – dobrowolnie rezygnują?
Cóż, istnieją panie, które zgodziłyby się paradować z żarówkami w uszach, przepasane wpół pięciometrowym kablem, jeśliby tylko którykolwiek z projektantów napomknął, iż takie coś można by uznać za modne. A wystarczyłoby trochę umiaru. I rozwagi. O co – w imieniu większości mężczyzn – gorąco do kobiet apeluję.




