Dołącz do naszego forum
Wspinaczka górska w pełnym słońcu nie należy do przyjemności - pić chce się jeszcze szybciej i częściej niż normalnie, plecak ciąży niemiłosiernie, zaś droga na szczyt wydaje się nie mieć końca. W rezultacie urlop okazuje się bardziej stresujący i męczący niźli relaksujący. A nie o to przecież chodzi. Na wycieczkę w góry idealnym miesiącem jest wrzesień.
We wrześniu
Wrzesień właśnie daje wreszcie chwile wytchnienia większości alergików - skończony okres pylenia traw pozwala odetchnąć pełną piersią i nie zachłysnąć się katarem. Wielu z nas właśnie wtedy odżywa na nowo, ale wczesna jesień ma zalety nie tylko dla alergików. Niższe temperatury sprzyjają wysiłkowi i czynią go mniej męczącym. Nie sposób nie wspomnieć o walorach widokowych - góry mieniące się paletą ciepłych jesiennych barw także mają swój urok, co widać najlepiej w bieszczadzkich połoninach.
Kolejna rzecz - wrzesień jest również początkiem roku szkolnego, co oznacza, że najbardziej znane miejscowości turystyczne niemal całkowicie opustoszeją. Zniknie z nich młodzież, ale i znikną rodzice, zabierający swoje pociechy na wypoczynek w miejscu, którym później będą mogli pochwalić się przed kolegami. Swoiste "sezonowe wymieranie" miejscowości turystycznych ma kolejną zaletę - okazuje się wówczas, że nie ma problemu ze znalezieniem całkiem wygodnego pokoju za mniej niż 150 złotych za noc, co w szczycie turystycznym bywa nie lada wyzwaniem.
Wrzesień nad morzem
Wrzesień sprzyja górom, góry sprzyjają wrześniowi. A jak jest nad morzem? Cóż... woda w Bałtyku nigdy nie jest szczególnie ciepła, ale upał w powietrzu tylko wzmacnia wrażenie lodowatości. Kiedy powietrze również jest nieco chłodniejsze, bałtyckie kilkanaście stopni również przestaje wydawać się takie straszne.
Ostatecznie wszystko zależy nie tylko od upodobań, ale również możliwości urlopowych - nie wszystko zaplanować można tak, jak się chce. Warto jednak pamiętać, że urlop we wrześniu to jeszcze nie koniec świata!
* - na zdjęciu: Bieszczady we wrześniu, fot. Olaf Czubla



