Dołącz do naszego forum
Wszystko to za sprawą przepisów, które z zupełnie niezrozumiałych względów premiują kierowców samochodów, rowerzystów z kolei spychają na dalszy plan. Mimo iż to właśnie ci drudzy promują zdrowy styl życia, nie szkodzą środowisku, a infrastruktura dla nich kosztuje maksymalnie dziesięć procent tego, co samochodowa. I choć niejedna osoba z wielką chęcią na rower przesiadłaby się, to jednak większość wciąż ma absolutnie zrozumiałe obawy.
Miejska dżungla
Przede wszystkim brak jest w miastach kompleksowej sieci ścieżek rowerowych. Te, które istnieją, służą natomiast za pastwisko dla pieszych (którym zupełnie nie robi różnicy to, że swoją bezmyślnością szkodzą sobie i innym) bądź też za parking dla zmotoryzowanych. Straż miejska w takich sytuacjach nie reaguje, bo jej się nie chce, policja natomiast – ma ważniejsze sprawy na głowie. Cierpią rowerzyści. Kiedy ci ostatni ze ścieżki zjadą na ulicę, momentalnie stają się drogowymi wrogami numer dwa (wśród kierowców największą nienawiścią wciąż jeszcze darzeni są niewydarzeni skuterzyści). Jak zatem zadbać o swoje?
Bezpiecznie na dwóch kołach
Niestety nie ma prostej recepty na bezpieczną jazdę na rowerze. Przynajmniej w mieście, bo jazda rekreacyjna to zupełnie inna sprawa. Niemniej jednak miło byłoby móc od czasu do czasu dojechać do pracy nie stojąc przy tym w korkach, nie trując dodatkowo środowiska, a jednocześnie... nie ryzykując życiem. Przykre, że jeszcze wiele musi się zmienić, zanim będzie to możliwe. I nie o przepisy tu chodzi, a o mentalność społeczeństwa, które wciąż za jeden z najważniejszych celów stawia sobie uprzykrzenie życia drugiemu człowiekowi.
Szkoda tylko, że mało kto zdaje sobie sprawę z faktu, że im więcej osób przesiądzie się na rowery, tym lepiej dla wszystkich. I rowerzystów, i kierowców samochodów również. Ale o tym trzeba byłoby pomyśleć.



